< Powrót do strony głównej

Egzaminy – okazja do świętowania rozwoju!

Być po egzaminach w styczniu dla większości uczniów brzmi jak coś niemożliwego. W edukacji domowej to marzenie staje się rzeczywistością. Czy egzaminy w styczniu są tylko dla prymusów? Jakie strategie egzaminacyjne przyjąć? Czego egzaminy uczą nas o sobie i naszych dzieciach? Odpowiedzi na te pytania szukaliśmy z  Agatą Cimoch, Justyną Wróbel i Michałem Dusińskim – rodzicami, których dzieci są już po egzaminach w Szkole w Chmurze.


Karolina (Szkoła w Chmurze):  Na początek chciałabym Wam zadać pytanie prowokacyjne: Kto bardziej bał się egzaminów – Wy czy Wasze dzieci?

Agata Cimoch: Gdy zapytałam o to moje dzieci, zgodnie odpowiedziały: Ty, mamo! Dzieci odczuwały raczej taki stres mobilizujący – jest wyzwanie, z którym trzeba się zmierzyć. Natomiast moje duże obawy wynikały głównie z własnych doświadczeń szkolnych.

Justyna Wróbel: Pół roku temu, jeszcze nie w Szkole w Chmurze, stres u naszych dziewczyn był na pewno. My (rodzice – przyp. red.) wiedzieliśmy, że dadzą sobie radę. One generalnie były spokojne, ale na dzień przed egzaminem zaczął się duży stres i pierwszego dnia egzaminów było to widać. Pewne rzeczy je po prostu sparaliżowały.

Obecnie jesteśmy w trakcie egzaminów córek w Szkole w Chmurze i widzę, że poziom maksimum stresu osiągnęłam ja. Nie oszukujmy się – głównie ze  względów organizacyjnych – jako Dyrektor odpowiadam za wszystkie dzieciaki ze szkoły, którą prowadzę, a oprócz tego za swoje własne dzieci. Dla naszych córek były to już kolejne egzaminy i widać było, że są dużo spokojniejsze, pewniejsze.

Michał Dusiński: Myślę, że u nas zdecydowanie bardziej się stresowały dzieci. Po pierwsze, nie było wiadomo jak to naprawdę będzie wyglądać, a po drugie, dzieci nie wierzyły, że to naprawdę będzie wyglądać tak, jak było obiecane. Nie wierzyły, że mogą mieć samodzielnie przygotowane notatki podczas egzaminu ustnego. Nie wierzyły, że pytania podczas części pisemnej będą bazowały na tym, co jest dostępne na platformie. A dokładnie tak było! Przy drugim podejściu będzie już dużo łatwiej.

Egzaminy takie jak obiecano. Żadnych zaskoczeń!
[…] dzieci nie wierzyły, że to naprawdę będzie wyglądać tak, jak było obiecane. Nie wierzyły, że mogą mieć samodzielnie przygotowane notatki podczas egzaminu ustnego. Nie wierzyły, że pytania podczas części pisemnej będą bazowały na tym, co jest dostępne na platformie. A dokładnie tak było!

Karolina (Szkoła w Chmurze): Jak radziliście sobie ze stresem egzaminacyjnym i z przygotowywaniem do egzaminów? Jakie strategie przyjęliście?

Agata: Moje dzieci chciały zdawać egzaminy intensywnie, więc strategia to przede wszystkim systematyczność. Codziennie dzieci poświęcają określony czas na naukę, przy czym same określają ile czasu i kiedy. Nie raz było tak, że córka mówiła: Mamo, dzisiaj leżałam na łóżku, patrzyłam w sufit i nie chciało mi się robić tych zadań. Ja to akceptowałam, bo obie wiedziałyśmy, że córka ma prawo przygotowywać się we własnym tempie. Syn z kolei mówił mi, jak ważne jest dla niego wyeliminowanie rozpraszaczy – wszystkie powiadomienia i aplikacje wyłącza i wtedy zaczyna się uczyć. Najbardziej niesamowite jest to, że moje dzieci uczą się jak się uczyć. To jest taka umiejętność, której nie nauczyli się w szkole, a teraz widzę, jak dobrze sobie z tym radzą.

Justyna: Nasza decyzja o edukacji domowej była bardzo dojrzałą decyzją. Wyszliśmy z założenia, że nie chcemy córkom serwować szkoły w domu. Przez pierwszy miesiąc daliśmy dzieciom wolną rękę, aby zobaczyły w jakim rytmie się najlepiej czują, czy wolą się uczyć rano czy wieczorem. Po miesiącu wspólnie ustaliliśmy jak dziewczynki chcą podejść do egzaminów i kiedy. To była ich samodzielna decyzja przy naszym wsparciu, zresztą uczą się też głównie samodzielnie. Naszą rolą jest wsparcie i pomoc, ale zasada jest taka, że córki najpierw same szukają informacji w różnych źródłach. Gdy natrafią na coś, z czym sobie nie radzą, przychodzą do nas, rodziców, i my pomagamy najlepiej jak umiemy. Nie robimy klasówek, nie narzucamy sobie presji i muszę powiedzieć, że dla całej rodziny było to bardzo uwalniające doświadczenie.

Michał: Mamy umowę, że dzieci się uczą generalnie same. Na początku zrobiliśmy plan, żeby było wiadomo czego się uczyć i jak się uczyć. Zgodnie uznaliśmy też, że tego co dzieci interesuje uczą się maksymalnie, podążając za zainteresowaniami, natomiast to czego nie lubią, muszą po prostu zdać. Widzę też jak ważne są dwie rzeczy. Przede wszystkim, cały czas dzieci mają świadomość, że jesteśmy obok, gotowi, aby je wysłuchać i wesprzeć. Po drugie – nie ma zagadnień nie do opanowania. Najczęściej okazuje się, że zagadnienie nie jest trudne samo w sobie, tylko brakuje jakichś podstaw, na których to bazuje. Po ich wyjaśnieniu, wszystko staje się jasne i klarowne. Zupełnie też nie wpływamy na rytm nauki, przyjęty przez dzieci – niektórzy uczą się rano, niektórzy uczą się wieczorem, a niektórzy w niedzielę, bo wtedy akurat mają czas.

Egzaminy i przygotowanie do nich to okazja dla dzieci, aby uczyły się tego jak się uczyć.
Najbardziej niesamowite jest to, że moje dzieci uczą się jak się uczyć. To jest taka umiejętność, której nie nauczyli się w szkole, a teraz widzę, jak dobrze sobie z tym radzą.

Karolina (Szkoła w Chmurze): Powiedzcie proszę, jak egzamin wyglądał z Waszej perspektywy.

Justyna: Ja od tego roku łączę w sobie dwie perspektywy – rodzica i dyrektora szkoły. Największą obawą dzieci było to, o czym wspomniał Michał, czyli czy naprawdę będzie tak, jak opowiadamy, tzn. że będą pytania z Chmury, które dzieci już przerobiły, że nie ma się czym stresować, że zakres egzaminu jest im dobrze znany i wszyscy będziemy się tego trzymać. Dzieci naprawdę były w szoku, gdy przyszły na egzamin i okazało się, że wszyscy dochowali tego, na co się umówiliśmy. Z wszystkich uszło powietrze – w tym pozytywnym sensie. Jako dyrektor też mam wizję egzaminów. Wiem, że chcę, aby było to wydarzenie niestresujące, raczej podsumowanie pracy dziecka, niż udowodnienie czego nie umie, wytknięcie palcem. Nasza szkoła pracuje w duchu Montessori, stąd obserwowanie indywidualności dziecka i podążanie za nim nie jest nam obce. Naprawdę, z ręka na sercu mogę powiedzieć, że nic nas nie cieszy bardziej niż dumne i szczęśliwe po egzaminie dziecko.

Agata: Ja patrzę na egzaminy jak na podsumowanie pewnego etapu.  Systematyczność, ćwiczenie egzaminów próbnych i opanowanie ustalonych zagadnień dają pewność, że nic nas nie zaskoczy. I ta pewność była nam bardzo potrzebna. Zabawne było to, że najbardziej zaskoczony był sam nauczyciel egzaminujący – że dzieci tak sprawnie sobie poradziły i że tak gładko wszystko poszło. Część ustna wyglądała tak, że była koperta z bilecikami, na których były pytania. Nie było żadnych kruczków, żadnych złośliwości czy rzucania kłód pod nogi. Dzieci zostały sprawdzone z tego, z czego się przygotowywały. Mogły się pochwalić, jak dobrze to zrobiły – opanowały pytania, przećwiczyły egzaminy testowe i wszyscy kończyliśmy z poczuciem, że naprawdę dobrze to ogarnęliśmy.

Michał: Jak już mówiłem, z mojej perspektywy i moich dzieci największym zaskoczeniem na egzaminie był brak zaskoczeń! Wspólnie z innymi rodzicami doszliśmy do wniosku, że to jest naprawdę dziwne, jaką ulgę daje nam, że dotrzymano złożonej nam obietnicy!

Karolina (Szkoła w Chmurze): Michale, a może w innej sferze dostrzegasz takie zaskoczenia? Na przykład egzamin pokazał Ci coś czego się w ogóle nie spodziewałeś u swoich dzieci, u siebie?

Michał: Chyba nie było niczego czego bym się nie spodziewał, natomiast bardzo się cieszę, z tego, co już wcześniej wiedziałem, czyli, że moje dzieci biorą odpowiedzialność na siebie, swoją naukę i egzaminy. Odkrywają sposoby nauki, uważniej analizują siebie i swoje reakcje. Złapały odpowiedzialność za robotę, którą muszą wykonać, a przez to, że my jako rodzice nie kontrolujemy dzieci w nauce, to one same zaczynają się sprawdzać, same się pilnują i w konsekwencji realizują to, co sobie założyły w większości własnymi siłami.


Zainteresowała Was perspektywa Justyny, Agaty i Michała? Jeśli tak, będzie nam bardzo miło, gdy odsłuchacie całego nagrania dostępnego tutaj, na naszym Facebooku. Rozmawialiśmy nie tylko o samych egzaminach, ale także m.in. o nauce blokowej, dawaniu dziecku wolności i korzystaniu z metody Montessori. 

Już niebawem kolejne webinary, polajkujcie nasz profil, aby nie przegapić informacji o nich!

Chcesz się dowiedzieć więcej o edukacji domowej w Szkole w Chmurze? Sprawdź najczęściej zadawane pytania.


Agata Cimoch: Mama ucząca trójkę dzieci w edukacji domowej Szkoły w Chmurze, współtwórczyni Łowców Wyrazów – nowatorskiej pomocy edukacyjnej do nauki czytania, treningu ortografii i gramatyki oraz treningu logopedycznego. Z wykształcenia absolwentka Wydziału Lingwistyki Stosowanej i Filologii Wschodniosłowiańskiej Uniwersytetu Warszawskiego.

Justyna Wróbel: Mama w edukacji domowej w Szkole w Chmurze, współzałożycielka i Dyrektor Modelowej Szkoły Podstawowej w Nieporęcie – naszej Szkoły Partnerskiej. Pasjonatka pedagogiki, psychologii dziecięcej, Porozumienia Bez Przemocy (NVC) i alternatywnych modeli edukacji.

Michał Dusiński: z zawodu Tata (czwórki: Tobiasza, Anieli, Heleny i Gosi). Ale też przedsiębiorca, trener, autor kursów online i książki #AgileKtóryDziała. Żeglarz i instruktor ZHP. Autor kanału na YouTube pod tytułem ,,Z zawodu jestem Tatą”. Wciąż kombinuje jak tu odciągnąć dzieci od kompów i wygnać je do lasu. Właśnie po to całą rodziną budują Zagrodę Edukacyjną Niziny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *