< Powrót do strony głównej

Relacje rodzinne w edukacji domowej

Jak zadbać o relacje, żeby edukacja domowa była dobra dla całej rodziny? Na co zwrócić uwagę?  8 ważnych elementów budowania relacji rodzice-dziecko.

Rodzic w roli nauczyciela

Relacje w edukacji i ich efektywne, oparte na szacunku i autonomii budowanie to, na szczęście, coraz popularniejszy temat. Dobra relacja podnosi jakość edukacji – bez wątpienia. Nauczyciele dysponują coraz lepszą bazą wiedzy o tym, jak tworzyć więzi z uczniem – jak możemy przełożyć te wnioski na grunt edukacji domowej i czy w ogóle da się to zrobić? 

Rodzice nigdy nie będą dla dzieci nauczycielami, takimi jak w szkole. Nauczyciel szkolny, choćby najlepszy, zawsze będzie z początku kimś obcym, przypadkowo spotkanym. Rodzic zaczyna z zupełnie innego miejsca. Im młodsze dziecko, tym bardziej rodzic jest dla niego najważniejszą osobą, którą obdarza ono bezwarunkowa miłością i zaufaniem. O takim komforcie nauczyciele szkolni nie powinni nawet marzyć, bo nigdy go nie będą mieli.  

Kiedy dziecko jest małe, rola rodzica jako przewodnika po świecie jest zupełnie naturalna. Rodzic nie zastanawia się, czy dobrze pokazuje dziecku kasztany w parku, czy prawidłowo uczy przechodzenia przez ulicę albo robienia zakupów. Intuicyjnie rodzice wybierają momenty, kiedy dziecko jest gotowe na nową umiejętność albo poznanie nowego zjawiska. Nikt nie martwi się, że nauka budowania wieży z klocków podkopie relacje rodzinne. Tymczasem, po przejściu do edukacji domowej rodzice często martwią się, że nie starczy im cierpliwości albo konsekwencji, a przez to ucierpią zarówno relacje rodzinne jak i nauka. 

Czy możliwy jest podział na relacje „edukacyjne” i „domowe”? Nie. To niemożliwe. W edukacji domowej nie ma relacji „służbowych” i „prywatnych”. Są prawdziwe relacje rodziców z dziećmi, które nie poddają się planowi lekcji. Jeśli rodzice spędzają z dzieckiem wspaniale czas na odkrywaniu i badaniu nowych obszarów wiedzy, to i relacje rodzinne rozkwitną. I odwrotnie: rodzic rozczarowany czy zniecierpliwiony brakiem zaangażowania dziecka nie będzie miał ochoty na wspólne spędzanie popołudnia. Podstawą w relacjach powinna być spójność. Rodzic i dziecko są tymi samymi osobami podczas zajęć naukowych i po ich zakończeniu. 

Jak pielęgnować relacje rodzinne w edukacji domowej?

  1. Uważność na drugą osobę. Podobnie jak nie pokazujemy ptaków w lesie płaczącemu maluchowi, nie powinniśmy zaczynać poważnych tematów ze starszym dzieckiem, jeśli jest ono w złej formie: bardzo smutne lub w złości. W szkole, kiedy zaczyna się lekcja, nikt nie pyta dzieci w jakim są stanie, ale też wieloosobowa grupa daje szansę „schowania się”. W grupie można nie być aktywnym, albo wręcz nie słuchać nauczyciela przez 45 minut, najczęściej bez konsekwencji. W domu prowadzimy zajęcia 1×1, więc brak zaangażowania dziecka zauważymy od razu. Dlatego tak ważne jest, żeby mieć pewność, że moment na lekcję jest dla niego odpowiedni. Z początku prawdopodobnie dużo czasu zajmie Wam ustalenie planu dnia i dopasowanie go do rytmu dziecka. Oczywiście można bazować na ogólnych opracowaniach na temat rozwoju psychofizycznego dzieci, ale warto pamiętać, że każdy jest inny i należy wsłuchiwać się w indywidualne potrzeby.
  2. Bezpieczeństwo i zaufanie. Naszym celem powinno być stworzenie takiej atmosfery wokół edukacji, żeby dziecko miało pewność, że jego pomysły i rozwiązania są wartościowe, a rodzic chętnie o nich posłucha. Im mocniej docenimy samodzielne myślenie i wnioskowanie u dziecka, tym bardziej będzie ono zaangażowane i zmotywowane. Podkreślić przy tym należy, że nie chodzi o poprawianie błędów i pocieszanie, że następnym razem pójdzie lepiej. Najwięcej nauki wyciągniemy ze sprawdzania źródła błędu i wyciągnięcia wniosków. Dobrze posłuchać argumentów dziecka i zbadać czy popełnia pomyłkę z braku wiedzy, czy też stosuje nieszablonowe myślenie lub prezentuje własne poglądy. Te ostatnie warto szczególnie pielęgnować. 
  3. Wsparcie. Dziecko nie potrzebuje do nauki systemu kar i nagród. Dużo bardziej efektywne jest wspieranie motywacji wewnętrznej i docenianie dziecka. Pisaliśmy już o tym szerzej – zerknij tutaj. Kiedy małe dziecko narysuje obrazek, nie czeka na dobrą ocenę. Rzucone nieuważnie „bardzo ładne”, może tylko zniechęcić. Docenianie to poświęcenie uwagi czyjejś pracy. Nie trzeba chwalić, ale zdecydowanie warto zapytać, co jest na obrazku, dlaczego dziecko właśnie to chciało narysować, czemu wybrało określone kolory. Podobnie jest ze starszymi dziećmi. Znacznie lepsze dla relacji będzie, jeśli rodzic poświęci czas na rozmowę, wspólne oglądanie i omawianie, niż kiedy powie „dostałbyś za to w szkole piątkę”, albo „jest ok”. 
  4. Wiarygodność. Nauczyciel szkolny może zrobić fantastyczne zajęcia o zdrowym żywieniu, a po powrocie do domu zamówić pizzę. Uczniowie nie będą o tym wiedzieli. W domu taka rozbieżność teorii z praktyką spowoduje, że dziecko nie potraktuje poważnie tego, czego się nauczyło. Jeśli rodzice sami nie znoszą historii, nie powinni tłumaczyć dziecku, że jest fascynująca. Zaangażowanie rodziców warto przeznaczyć na te tematy, które są dla nich prawdziwie interesujące. Natomiast to, co rodzice uważają za bardzo nudne lub trudne, warto zrealizować innymi sposobami: przy pomocy pasjonatów danej dziedziny (znajomi lub zatrudniony nauczyciel) lub w przypadku Szkoły w Chmurze posłużyć się platformą. Równie pomocne mogą być też materiały z Internetu, które przy okazji uczą dziecko samodzielnego szukania informacji i weryfikowania ich przydatności. W znajomym domu, gdzie rodzice oboje byli historykami „delegowane” na zewnątrz do ciotki i wuja zostały fizyka i chemia. Ku zdumieniu rodziców, ich syn bardzo polubił oba przedmioty i miał z nich znakomite wyniki. 
Relacje rodzic-dziecko: Dziecko i rodzic trzymający się za ręcę.
Jednymi z filarów budowania relacji rodzic dziecko są: uważność na drugą osobę, bezpieczeństwo, zaufanie, wsparcie i wiarygodność
  1. Czas. Wbrew pozorom to nie wiedza i umiejętności nauczyciela tylko poświęcony czas i cierpliwość są największym sprzymierzeńcem nauki. W edukacji domowej rodzic znów ma przewagę nad nauczycielem szkolnym. Proste dla dziecka zagadnienia realizujemy szybko, nie czekając na to, aż cała grupa się nauczy lub zrozumie problem. To, co okaże się dla dziecka trudne, tłumaczymy spokojnie, wiele razy. W przypadku młodszych dzieci nierzadko warto odłożyć temat na kilka miesięcy – rozwój dziecka w młodszych klasach przebiega bardzo szybko i nieoczekiwanie po tych paru miesiącach temat może okazać się dziecinnie prosty. Większość programów z historii dla 4 klasy zakłada, że dzieci na początku roku szkolnego nauczą się obliczeń w czasie, uwzględniając lata przed naszą erą, naszej ery i brak roku zerowego. Tymczasem we wrześniu sporo czwartoklasistów ma jeszcze problem z dodawaniem i odejmowaniem większych liczb. Te same obliczenia pod koniec roku są dla dziecka o wiele łatwiejsze.  Czas spędzany razem w edukacji domowej to nie tylko nauka. Warto zadbać także o czas przerw, wspólny odpoczynek. Warto ustalić, czy czas przerw jest z góry określony, czy przerwę robicie wtedy, kiedy wszyscy się zmęczyli. W każdym domu takie ustalenia będą wyglądać inaczej. Może też okazać się, że w przypadku szczególnego zaangażowania dziecko samo zrezygnuje z przerwy. Dobrze, jeśli zarówno dziecko jak rodzic potrafią zakomunikować potrzebę przerwy.
  1. Wolność. W edukacji domowej jedyne co, jest obowiązkowe to podstawa programowa. Poza tym, nie ma obowiązku realizowania podręczników, zeszytów ćwiczeń czy zadań wymyślonych przez autorów programów szkolnych. Jest to doskonała szansa  na zaobserwowanie, jakie formy pracy i sposoby nauki odpowiadają dziecku najbardziej. Jest bardzo wiele sposobów uczenia się. Warto przetestować chociaż część z nich i dać dziecku wolność wyboru. Dziecko powinno też samo zdecydować, gdzie najłatwiej się skupia i co mu pomaga w nauce. Dla jednych będzie to spokojne miejsce przy biurku we własnym pokoju, dla innych – kuchenny stół, gdzie ktoś właśnie szykuje obiad a młodsze rodzeństwo ustawia klocki. Jednym dzieciom potrzebna jest cisza, inne lepiej działają przy muzyce. Dobrze, żeby rodzice nie narzucali dzieciom „jedynych właściwych” form. Wolność to także przestrzeń, w której dzieci mogą działać bez rodzica. Oczywiście nie chodzi tu o fizyczną obecność, ale o możliwość zrobienia po swojemu, bez konsultowania na każdym kroku i bez słynnego „zaglądania w zeszyt”. W edukacji domowej pojawia się dla rodzica duża pokusa kontrolowania dziecka. Tymczasem potrzebuje ono czasem samotności, nudy, surfowania po Internecie, spotkania z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Młodsze dzieci powinny mieć doświadczenie „podwórka” – miejsca i czasu gdzie nic nie jest zorganizowane przez dorosłych. Starsze – życia nastolatka, w którym dorośli nie istnieją. Im większą wolność damy dziecku, tym bardziej będzie czuło się za siebie odpowiedzialne. 
  1. Oczekiwania. Budując dobre relacje w edukacji, powinniśmy przede wszystkim porozmawiać raz na jakiś czas (niekoniecznie na początku roku) z dzieckiem o oczekiwaniach. Jeżeli oczekiwania rodzica z jakiegoś powodu znacznie przekraczają wymagania podstawy programowej (np. podstawa mówi, że dziecko w klasach 1-3 ma przeczytać samodzielnie 5 książek, a rodzic uważa, że to za mało) dziecko ma prawo o tym wiedzieć. Nie tyle, że oczekiwania są inne niż podstawa, bo ta wiedza jest młodszym dzieciom zbędna, ale raczej co rodzic ma w planach. Ze starszymi dziećmi konieczna jest także rozmowa, jaki jest ich stosunek do wymagań podstawy i ich własne plany. Szukanie sensownego kompromisu we wspólnych planach zmniejszy stres i frustrację, że dziecko nie spełnia oczekiwań rodzica, lub że rodzic nie pomaga w realizacji planów dziecka. Ważne przy ustalaniu  oczekiwań jest też określenie pożądanego poziomu realizacji zadań. W szkole o zakończeniu pracy decyduje nauczyciel albo dzwonek. W domu ta odpowiedzialność należy rodzica i dziecka. Oczywiście im dziecko starsze, tym powinno mieć więcej odpowiedzialności. Warto pamiętać, że jeśli rodzic jest perfekcjonistą, może zamęczyć dziecko na śmierć bezustannymi poprawkami, aż znienawidzi ono opracowywany temat. Jeśli samo dziecko „choruje” na perfekcjonizm, może w ogóle nie być w stanie zakończyć pracy. Dlatego przy większych zadaniach, obojętnie czy danych przez rodzica, czy wytyczonych samodzielnie przez dziecko, warto wcześniej ustalić, jakie są kryteria, które pozwolą uznać pracę za zakończoną. Wiąże się z tym, ważna w dorosłym życiu, nauka odpuszczania. Jak mówi trenerka od zarządzania czasem „Zrobione jest lepsze od doskonałego”. Trzeba też pogodzić się z tym, że czasem to „zrobione” nie będzie wyglądało tak, jak założyliśmy na początku. Piękne w edukacji domowej jest to, że możemy obserwować tę drugą stronę medalu:  zakładaliśmy jakiś efekt, a dziecko wykonało niespodziewanie piękną i mądrą pracę na znacznie wyższym poziomie, niż oczekiwany.  Odpuszczanie to też sztuka pokory dla rodzica. Czasem zaproponuje on dziecku bardzo ciekawy film, a dziecko przysypia. Innym razem wynajdzie barwne anegdoty, a dziecko dziwi się, co w nich śmiesznego? Całe czasem długie godziny przygotowań rodzica idą na marne. Nie dlatego, że dziecko nie chce się uczyć, albo nie docenia rodzica. Po prostu ma inne zdanie. Dobrze umieć wtedy wycofać się i zostawić dziecku samodzielność w znalezieniu innych, jego zdaniem ciekawszych materiałów. 
  1. Poczucie humoru. W metodzie harcerskiej jest pewna zasada, którą stosują instruktorzy, kiedy mają przygotować zajęcia dla harcerzy. Brzmi ona: „instruktor też się bawi”. Harcerze dawno odkryli, że jeśli instruktor się nudzi podczas zajęć albo z jakiegoś powodu podchodzi do nich niechętnie, to uczestnicy się nie angażują. W szkole mało kto z nauczycieli o takiej zasadzie słyszał, a jeszcze mniej osób potrafi ją wcielić w życie. Dlatego zabawa w szkole raczej kojarzy się z momentami, kiedy nauczyciele akurat nie pilnują uczniów. W edukacji domowej rodzice mają szansę naprawdę dobrze się bawić ze swoimi dziećmi. To świetna okazja, żeby nadrobić zaległości z własnego dzieciństwa. Odkrywać świat i każdego dnia się tym cieszyć. Jeśli razem z dziećmi codziennie znajdą powód do serdecznego, głośnego śmiechu to dzieci z pewnością będą zaangażowane. 
Relacje rodzinne w edukacji domowej - rodzice przygotowujący z dzieckiem ciasto.
Relacje rodzinne w edukacji domowej można budować na wiele sposobów. Warto jednak znać kilka podstawowych zasad, które ułatwią nam życie.

Zadbaj o siebie!

Warunkiem budowania dobrych relacji w edukacji domowej jest regularne “ładowanie baterii” przez rodziców. Nie w dziecku, ale w sobie. Rodzic edukujący w domu, który na co dzień daje swoją energię, cierpliwość i empatię musi mieć miejsce (choćby wirtualne) i innych dorosłych, z którymi może porozmawiać, wymienić się doświadczeniami i zaczerpnąć nowych sił. W Szkole w Chmurze taką rolę spełniają na razie spotkania online i rozmowy telefoniczne, a z końcem epidemii będą to też zjazdy naszej społeczności.  Rodzice nie są sami, ale na początku drogi trzeba się nauczyć korzystać z doświadczeń innych i odważnie prosić o wsparcie. Społeczności skupiające rodziców ED są życzliwe i otwarte. 

Oczywiście tematu relacji nie sposób zamknąć w kilku punktach. Niżej książki, z których korzystałam i treści w nich zawarte przekładałam na praktykę. Zapraszam do uzupełniania tej listy w komentarzach Waszymi propozycjami 🙂

Chcesz dowiedzieć się więcej o edukacji domowej w Szkole w Chmurze? Przeczytaj nasze Q&A.

Relacje rodzinne w edukacji domowej - autor: Hanna Buchner

Bibliografia:

Praca zbiorowa, Jesteś najlepszym przewodnikiem swojego dziecka, Kreda Book, Kraków 2019.

Jesper Juul, Nastolatki. Kiedy kończy się wychowanie?, Podkowa Leśna 2014.

M. Pomianowska, M. Stańczyk, O szkole od nowa. Rozmowy o Edukacji, Warszawa 2017. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *